Trymowanie Takielunku


Wkrótce czeka mnie trymowanie takielunku, własciwie kontrola i nauka tego, jak to robią specjaliści, poniewać jacht ma 35 m, ponad pół kilometra żagla i 40 m maszt, więc to zwykły śrubokręt i klucz francuski nie będą przydatne :) Tyle już teorii  słyszałem na temat napięcia want, sztagów i achtesztagów, roli topenanty, vangów, obciagaczy bomu i ustawienia salingów, że mam w głowie jeden wieki misz masz. ale zawsze będe pamietał anegdotę usłyszaną w Szczecinie z ust bardzo znanego, nieżyjącego już Regatowca. Otóż naciagał on wanty, naciagał i naciągał,
były coraz sztywniejsze, aż nagle sie poluzowały, a masz huknął w dno. Chyba domyślacie sie, co sie stało. W przyszłym spodziewam sie wielkiej polsko-duńskiej dyskusji , czy bardziej poluzować sztagi i napiąć achtersztag, czy odwrotnie, Niezwodny Mirek ze Szczecina, gdyby był z nami, zaraz wyciągnąłby swój niezawodny instrumencik elektroniczny  i powiedział by, jeszcze, jeszcz trochę i hop...starczy. Pewnie Duny też taki przywiozą. Największą zabawę miałem kiedyś na Kanarach trymując Delphię Krzysia Hanke, tam to producent zafundował niespodzianki, łącznie z chińskim olinowaniem. Ale w końcu dopłynęli na Karaiby. Ale do rzeczy.

Wypływając jachtem w morze  musimy mieć duże umiejętności i wiedzę z wielu dziedzin. Żeglarz musi być po trosze cieślą, mechanikiem, elektrykiem, kucharzem, nawigatorem, ale przede wszystkim musi potrafić bezpiecznie prowadzić jacht. Znajomość zagadnień związanych z takielunkiem jest nie bez znaczenia, jednak żeglarze często podchodzą do nich z niechęcią i traktują jako zbyt złożone.

Żeglarze boją się regulować elementy takielunku ze strachu przed skutkami własnej niewiedzy. Zadaniem niniejszej książki jest zmiana tego podejścia poprzez zaprezentowanie metod pracy z takielunkiem. Poruszone zostały w niej zagadnienia dotyczące stawiania i zdejmowania masztu oraz jego wyposażenia w olinowanie stałe, omówiono również zasady pracy z olinowaniem ruchomym
i roboty bosmańskie.